Umowa Chelsea z West Hamem nie dochodzi do skutku, podobnie jak warta 30 mln funtów wymiana piłkarza gwiazdy Tottenhamu, Mohameda Kudusa.
Sprawa Mohammeda Kudusa była dla Chelsea bolesnym przypomnieniem, że nawet wielki klub nie zawsze dostaje to, czego chce. Londyńczycy byli przekonani, że ghański pomocnik jest na dobrej drodze do Stamford Bridge – ustalono warunki umowy, zmieniono agenta zawodnika, aby przyspieszyć transakcję, i wydawało się, że to tylko kwestia czasu. Ale sprawy potoczyły się inaczej.
Chelsea wymyśliła plan: w zamian za Kudusa dać West Hamowi pieniądze i Kiernana Dewsbury-Halla. W oczach The Blues pomocnik był wart około 30 milionów funtów, ale jego sąsiedzi ze wschodniego Londynu cenili go znacznie skromniej – zaledwie 20. Negocjacje utknęły w martwym punkcie, a marzenie Pochechtino o afrykańskim talencie prysło.

Tu właśnie wkroczył Tottenham. Spurs nie targowali się – wpłacili 50 milionów funtów, a wkrótce podnieśli cenę do 55 funtów. Dla West Hamu był to czynnik decydujący. Zawodnik, klub i kibice zrozumieli, że skoro i tak rozstają się, lepiej zrobić to z godnością – z solidnym odszkodowaniem i bez zbędnych konfliktów.
Jak Kudus zmienił Tottenham: porażka Chelsea i triumf nowicjusza
Dla Kudusa ta decyzja okazała się brzemienna w skutki. W West Ham jego drogę do podstawowego składu zablokował Jarrod Bowen – kapitan i lider drużyny, który twardo trzymał prawą flankę ataku. W Tottenhamie Ghańczyk od razu dostał szansę, by się wykazać – i zrobił to znakomicie. Dwie asysty w pierwszym meczu i zwycięstwo 3:0 nad Burnley – kibice Tottenhamu pokochali debiutanta od pierwszych minut.
A co z Chelsea? Mogli tylko odetchnąć i sprzedać Dewsbury-Hall Evertonowi za mniej więcej te same 30 milionów, za które go początkowo wycenili. To była słodko-gorzka historia: wszystko wydawało się gotowe na podpisanie kontraktu przez Kudusa, ale przeciwnik był szybszy i bardziej zdecydowany.

Piłka nożna bywa okrutna, ale właśnie dlatego jest prawdziwa. Dla Chelsea to nauczka, dla Tottenhamu triumfalny początek, a dla samego Kudusa nowy rozdział, który otworzył z klasą i hukiem.
Lilywhites przeżyli poważny kryzys latem, tracąc kapitana Son Heung-mina. Utrata lidera zawsze pozostawia ślad w szatni, ale przybycie utalentowanych Kudusów pomogło zrekompensować straty i przywrócić drużynie pewność siebie.
Tymczasem wciąż pojawiają się informacje transferowe, a Spurs prowadzą rozmowy z Crystal Palace na temat możliwego transferu pomocnika Eberechiego Eze.
Według doniesień angielski reprezentant jest jednak skłonny rozważyć taki ruch #PPSPozostaje związany kontraktem z Palace, dopóki klub nie podejmie ostatecznej decyzji. Jego wartość została ponownie uświadomiona w meczu z Chelsea w zeszły weekend.
Eze nadal jest kluczową postacią w drużynie Eagles, pomógł jej zdobyć Puchar Anglii w zeszłym sezonie, a niedawno ponownie pokazał swój talent, odgrywając kluczową rolę w zwycięstwie nad Liverpoolem i zdobyciu Tarczy Wspólnoty na legendarnym stadionie Wembley.
Opinie